Dieta wegańska, może być nieodpowiednia dla dzieci TYLKO WTEDY, kiedy jest nieprawidłowo zbilansowana - część II


Chciałabym jeszcze nawiązać do wczorajszego posta.

Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci w 2017 w publikacji "Complementary Feeding: A Position Paper by the European Society for Paediatric Gastroenterology, Hepatology, and Nutrition (ESPGHAN) Committee on Nutrition." umieściło informację:
"(...) Vegan diets have generally been discouraged during CF. Although theoretically a vegan diet can meet nutrient requirements when mother and infant follow medical and dietary advice regarding supplementation, the risks of failing to follow advice are severe, including irreversible cognitive damage from vitamin B12 deficiency, and death. If a parent chooses to wean an infant onto a vegan diet this should be done under regular medical and expert dietetic supervision and mothers should receive and follow nutritional advice (115). Mothers who are consuming a vegan diet need to ensure an adequate nutrient supply, especially of vitamins B12, B2, A, and D, during pregnancy and lactation either from fortified foods or supplements. Careful attention is required to provide the infant with sufficient vitamin B12 (0.4 mg/day from birth, 0.5 mg/day from 6 months) and vitamin D, and iron, zinc, folate, n-3 fatty acids (especially DHA), protein, and calcium, and to ensure adequate energy density of the diet. Tofu, bean products, and soy products can be used as protein sources. Infants who are not receiving breast milk should receive a soy-based infant formula."

Pamiętajcie, że dieta wegańska u dzieci powinna być prowadzona pod kontrolą dietetyka i lekarza. I nie zawsze jest tak, że dzieci będące na diecie wegańskiej, jedzące dużo warzyw i owoców = super zdrowe dzieci i świadomi rodzice.
Oczywiście, że mogą wystąpić u tych dzieci niedobory, bo składniki mogą być źle zbilansowane (znowu: tak samo jest w przypadku diety tradycyjnej).
Wszystko zależy od świadomości rodziców.

Nie zrozumcie mnie źle. Z doświadczenia widzę, że najczęściej rodzice będący na diecie roślinnej przychodzą do dietetyka już na samym początku rozszerzania diety u dziecka. Czasem nawet przed zajściem w ciążę, co w ogóle jest najlepszym pomysłem, bo do ciąży można się przygotować i zabezpieczyć przed ewentualnymi niedoborami. Czasem okazuje się, że mama ma wadę genetyczną w przekształcaniu kwasu foliowego lub inne problemy zdrowotne (nie związane z rodzajem diety), dlatego takie przygotowanie się do ciąży jest niezwykle istotne.

Sa również rodzice, którzy udają się do lekarza/dietetyka dopiero, kiedy podejrzewają u dziecka niedobory składników odżywczych lub problemy zdrowotne.
No i na koniec, są rodzice, którzy uważają, że na wszystkim znają się lepiej i nie potrzebują pomocy specjalistów. Co gorsza, udają się do "specjalistów", którzy mogą jedynie namieszać w zdrowiu dziecka...

Oczywiście, nie musi to być związane z rodzajem diety (wegetariańska czy tradycyjna). Jestem pewna, że moi koledzy i koleżanki dietetycy mają podobne doświadczenia z rodzicami. Ponieważ ja pracuję głównie z dziećmi na diecie roślinnej lub niejedzącymi produktów pochodzenia zwierzęcego z powodu alergii, mogę się jedynie w tym temacie wypowiedzieć.

I jeszcze na koniec chcę dodać, że dzieci będące na diecie roślinnej na ogół jedzą więcej warzyw i owoców, ponieważ rodzice też tak jedzą i nawyki te zostały im wprowadzone od początku. Jednak zdarzają się również dzieci, które mimo dobrych nawyków żywieniowych rodziców, mają problemy z urozmaiconą dietą. To również jest normalne i nad tym trzeba pracować w każdym przypadku (niezależnie od rodzaju diety!). Najważniejsze, to nie poddawać się i próbować. Każdy z nas miał w dzieciństwie awersję do jakiś produktów, która po pewnym czasie minęła. Ja np. nie lubiłam awokado, rukoli i oliwek a teraz są to jedne z moich ulubionych produktów! Dlatego, jeżeli dziecko czegoś nie chce jeść teraz, warto podać mu za jakiś czas. Nie spisywać na straty tego produktu.




Komentarze