Jak nie przytyć jedząc na mieście, w hotelach i na wakacjach - moje osobiste przemyślenia i moje osobiste metody, które stosuję od lat


Zacznę od tego, że wiele osób narzeka, że tyje po wakacjach i na wyjazdach. Faktycznie wakacje są czasem, kiedy więcej posilków je się na mieście (szczególnie podczas wyjazdów wakacyjnych), je się później, czase w nocy (ze względu na imprezy)  i  przez to łatwiej jest przytyć. Nie powinno tak być i napiszę wam kilka rad, jak tego uniknąć. 

Przede wszystkim, jeżeli na codzień jecie zdrowo i od czasu do czasu zrobicie sobie cheat meal to jest zupełnie normalne i nie musicie się tym stresować. Bo naprawdę liczy się to, jak jecie na codzień. Jeżeli jednak jedziecie na wakacje i codziennie pozwalacie sobie na cheat meals… sytuacja się zmienia. To już są cheat days i w zasadzie oszukujecie siebie 😌. Nie róbcie tak. Trudniej jest po tym wrócić do zdrowszej diety. Psychicznie też czujecie się gorzej po takim urlopie, jeżeli wcześniej staraliście się jeść zdrowo.


Więc przede wszytkim, jak pozwalacie sobie na wakacjach na zjedzenie większych posiłków lub mniej zdrowych posiłków, pamiętajcie żeby zachować w tym umiar. Nie róbcie tego codziennie i pamiętajcie o aktywności fizycznej. Dziewczyny, nie ma nic gorszego dla naszej figury niż objadanie się i w tym samym czasie zredukowanie aktywności fizycznej. 

Ok, to na co zwrócić uwagę, jak jeść na wyjazdach i wakacjach? I jak ja to robię jako dietetyk?  Poniżej zdradzę wam kilka moich sekretów. Mam nadzieję, że będą dla was pomocne 😊.

Czy trzeba liczyć kalorie?

Ja nie liczę sobie kalorii i nie sprawdzam swojej diety w aplikacjach. Nie muszę tego robić, bo… jestem dietetykiem i po prostu wiem, ile czego powinnam zjeść w ciągu dnia. Wiem, jakie produkty powinny znaleść się na moim talerzu i wiem, na ile i kiedy mogę sobie pozwolić podczas cheat meal’u. Szczere praktycznie nie robię cheat mealów. Zdarza mi się zjeść frytki, ale może raz na 3-4 miesiące. Myślę, że jest to zbyt mała częstotliwość, aby nazwać ten posiłek cheat mealem. 


Teraz mały przerywnik i rada dla was: jakiś czas temu nagrałam podcast pt. „Jak nie być na diecie?”. Tam jest więcej praktycznych porad, jak komponować sobie posiłek bez liczenia kalorii. Jeżeli nie masz nadwagi, otyłości (lub nie chorujesz na chorobę, która wymaga specjalnej diety), warto spróbować komponować ją sobie samodzielnie 😊.

Czy trzeba się ciągle ważyć?



To zależy od sytuacji. Na jak dużo cheat mealów sobie pozwoliłaś? Jeżeli na za dużo, zważ się. Być może wynik na wadze Cię trochę przystopuje 😏. Ja obecnie praktycznie się nie ważę. Zdarza mi się zważyć raz na 2-3 miesiące. Czasem mam dni, kiedy jem częściej w restauracjach (szczególnie na wyjazdach) i wydaje mi się, że może trochę przytyłam. Staję na wagę i… jest jak zwykle. Jak to się dzieje? Moje sposoby wyjaśniam poniżej.

Na co zwracać uwagę podczas jedzenia na mieście? Na co ja zwracam uwagę? 


Kiedy jestem na mieście, jem w restauracjach czy na jakiś innych uroczystościach, zwracam uwagę na kilka najbardziej istotnych rzeczy. Oto one:


Co to za miejsce i czy będę miała opcję wegańską?


W dobrych restauracjach zawsze jest opcja wegańska. Wystarczy o nią poprosić. Czasem zdarza się, że opcja wegańska to jest makaron z warzywami (często we włoskich restauracjach). Wtedy proszę o sałatkę do niego, aby warzywa stanowiły połowę talerza (nie makaron, chociaż kocham makarony) i dzielę się daniem z osobą towarzyszącą. Minus jest taki, że w daniu opartym na samym makaronie i warzywach brakuje właściwego białka. Ale zakładając, że nadrobimy to w innych posiłkach, przyjmijmy że jest ok. Kolejny problem to niestety jajeczne makarony w Polskich restauracjach, które nazywają się włoskimi restauracjami. Trzeba pytać, czy dany makaron nie zawiera jajek. Niestety często zawierają.  Lipa.

Ze względu na częste podróże, często jem w niewegańskich restauracjach. Drugi powód tego, że często jem w niewegańskich miejscach to rodzaj tego miejsca. Zdecydowanie wolę restauracje niż bary i niestety miesca wegańskie są to zazwyczaj jadłodalnie lub bary.
A więc kiedy jestem w „normalnej” niewegańskiej restauracji i wege potrawy z karty mnie nie satysfakcjonują, proszę o danie spoza karty. Nigdy nie zdarzyło mi się, aby kucharz odmówił przygotowania specjalnie dla mnie sałatki lub innego dania, które byłoby bardziej „moje” niż to z karty. Warto pytać 😏. Ponadto można wybrać z karty starter i sałatkę lub 2 startery zamiast dania głównego. Startery zazwyczaj są z większą ilością warzyw.

Co z alkoholem?

Kiedy mam ochotę napić się lampki wina do kolacji (hmm praktycznie zawsze, jak jestem na mieście 😅), zwracam uwagę jaki jest skład posiłku. Czy jest w nim białko? Tłuszcze zazwyczaj są. Wybieram posiłek, który zawiera więcej białka (hummus, nasiona strączkowe, tofu, orzechy opcjonalnie), aby zrównoważyć trochę węglowodany z wina, obniżyć index glikemiczny posiłku. Dzięki zawartości białka (i tłuszczu) posiłek jest sycący, wyrzut glukozy i insuliny po posiłku nie tak wysoki, jak po samym winie czy po samym makaronie. Zwracam też uwagę na wino. Powinno być wytrawne. Może być czerwone lub białe, przy czym białe będzie lżejsze.
Nie zamawiaj drinków. Drinki to bomby kaloryczne, naprawdę.


Trzymając się jeszcze wina. Łączę go z chociaż małym posiłkiem (np. sałatką z dodatkiem orzechów), nawet jak nie jestem głodna. Inaczej glukoza i insulina wzrasta szybciej po posiłku i głód następuje po jakiejś godzinie-dwóch. Najgorzej, kiedy głód dopada w nocy, przed snem… dlatego lepiej zjeść małą przekąskę.

Co z jedzeniem na przyjęciach i imprezach?

Kiedy wybieramy się na imprezę i nie wiemy dokładnie, co będzie na niej do jedzenia, warto wcześniej przekąsić coś małego w domu. Dzięki temu będziemy mieli pewność, że nie umrzemy z głodu (szczególnie, jeżeli imprezie będzie towarzyszył alkohol) lub nie będziemy się przejadać (jak jedzenie będzie dobre i będzie go dużo). Ja staram się nie przejadać. Jem tyle, aby najeść się w 80-90%. Nigdy nie jem za dużo, nawet kiedy jedzenie jest mi podsuwane pod nos. Nie jem z grzeczności, uprzejmości itp. Po prostu odmawiam. 

Co z deserami? 


Koktajle, lody, desery itp. - to wszystko towarzyszy nam na wakacjach. Jeżeli możemy sobie na to pozwolić od czasu do czasu to ok. Warto jeść deser po zdrowym posiłku. Dzięki temu apetyt jest mniejszy niż np. pomiędzy posiłkami.  Lepiej jednak uważać z deserami i słuchać własnego organizmi. Czy na pewno mamy ochorę na tego loda lub gofra? Czy może po prostu przechodziliśmy obok budki z tym jedzeniem 😉.

Dbaj o aktywność fizyczną! Urlop jest od pracy, nie od aktywności fizycznej


Dbaj o aktywność fizyczną. Ja każdego dnia coś tam ćwiczę, wychodzę na rower lub chociaż na spacer (zależy od sytuacji i miejsca, w którym jestem). Jeżeli jestem na imprezie, po prostu tańczę. Świetna metoda spalania kalorii 😀. Ogólnie każdy ruch jest dobry więc będąc na wakacjach sama zdecyduj, co możesz robić każdego dnia, aby się poruszać.
Na koniec zachęcam Cię do zajrzenia na mój Instagram. Zdaję na nim relacje z różnych miejsc, które odwiedzam. 

Macie jakieś swoje sposoby na nieprzytycie na wakacjach i wyjazdach?


Komentarze